Zakopane Noclegi

  Noclegi
  Apartamenty
  Kwatery
  Pensjonaty
  Hotele
  Domki Letniskowe
  Ośrodki Wypoczynkowe
  Schroniska Młodzieżowe
  Schroniska Górskie
  O Zakopanem
  Historia
  Położenie
  TPN
  Ogłoszenia
  Urząd Miasta
  Przetargi
  Narty
  Wyciągi Narciarskie
  Szkoły Narciarskie
  Wypożyczalnie Sprzętu
  Przewodnik
  Apteki
  Banki
  Bankomaty
  Galerie
  Muzea
  Opieka Medyczna
  Policja
  Rozrywka i Gastronomia
  Stacje Paliw
  Ważne Telefony
  Okolice
  Białka Tatrzańska
  Bukowina Tatrzańska
  Kościelisko
  Poronin
  Bezpieczeństwo
  Zimowe Zagrożenia
  Wskazówki
  Warto Zabrać
  Pierwsza Pomoc
  Wzywanie Pomocy
  TOPR
  GOPR
  Galeria Zdjęć
  Galeria 1
  Galeria 2
  Galeria 3
  Galeria 4
  Meteorologia
  Wstęp
  Pogoda
  Groźby Natury
  Biometeorologia
  Serwisy Pogodowe

14 lipca 2007

Z wiązką kosodrzewiny

Nie było suchych oczu w czasie pogrzebu Jakuba Marka - jednego z trójki młodych osób, które zginęły 5 lipca, przy odwrocie spod Mont Blanc. Na mszę do kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa - prócz goprowców, PTTK-owców, górali, przyjaciół rodziny - przybyło mnóstwo młodych ludzi: koleżanek i kolegów Kuby ze studiów, ze szkoły, z lektorskiej grupy. Uroczystości żałobne prowadził ks. kustosz Tadeusz Juchas z ludźmierskiego sanktuarium. Konduktowi, który przemierzał potem ulice miasta nie było widać końca. Czwórka młodych niosła za trumną odłamek skały i czekan Kuby. Góralska muzyka żegnała go nutą "Krywania". Przy wtórze gitar koleżanki i koledzy śpiewali o ufności w Panu. "Odszedł, zdobywając swój szczyt" - napisali w nekrologu przyjaciele, cytując strofy Jacka Kaczmarskiego, m.in. tę: I patrzę w marzeń swoich szlak Powyżej głów, I święcie wierzę w czysty blask Śniegów i słów. Na zasypanym kwiatami grobie spoczęła wiązka kosodrzewiny - nią żegna się tych, którzy zginęli w górach. A Kubę szczyty wzywały od dawna. Mont Blanc miał być uwieńczeniem wypraw. Na kosówce zawisł jego kompas, z zielonych igieł wystawał czekan. Najciężej jest zawsze tym, którzy jeszcze w drodze. * Kiedy Danuta Marek, nauczycielka z Nowego Targu, usłyszała w telewizji o tragedii pod Mont Blanc i o dwóch chłopcach, którzy zostali z ranną dziewczyną, wiedziała już: - Tam jest nasz Kuba. Bo on by nikogo nie zostawił... To był wspaniały, niezwykły chłopak - z wielką pasją, głodem wiedzy, ciekawością świata. Nie chciał zmarnować ani jednej chwili życia, jakby czuł, że będzie strasznie krótkie, jakby chciał nadgonić czas. Od dziecka był inny. Właśnie skończył IV rok studiów geologicznych na Uniwersytecie Jagiellońskim, zaczął pisać pracę magisterską. Zbieranie kamieni, wykopaliska - to był jego "konik". Równocześnie na Politechnice Krakowskiej studiował budownictwo lądowe (II rok)- chciał w przyszłości umieć zbudować dom. Na obu tych kierunkach przyznano mu stypendia naukowe. Myślał jeszcze, by "wskoczyć" na III rok geofizyki w Akademii Górniczo-Hutniczej, lecz nie pozwalała na to ustawa. Między jedną a drugą uczelnią biegał lub jeździł na rowerze. Gdy przyszło mu zdawać trzy egzaminy w trzech różnych miejscach - marynarka była mokra od potu. Notabene wszystkie egzaminy zdawał w pierwszym terminie lub przed terminem. Jeszcze w szkole był hokeistą, grał w szachy, nie odmówił udziału w żadnym konkursie, zajmował się modelarstwem. Żeby nie marnować ani chwili - zrobił kurs szybkiego czytania. - Za cokolwiek się wziął - zrobił porządnie - mówiła matka. Przyjechawszy do domu w weekend - też nie spoczął. Pochłaniał książki psychologiczne i literaturę ekonomiczną, bo interesował się również giełdą. Plastycznego talentu używał m.in., by malować dekoracje potrzebne przy uroczystościach religijnych, rekolekcjach itd. Uwielbiał projektować, myślał o ulepszeniach w mechanicznym warsztacie ojca. Znajdował przy tym czas, by wyskoczyć w góry (tego się nauczył od rodziców), jako sędzia narciarski jeździć do Zakopanego. Zdążył zrobić kurs pilotów wycieczek zagranicznych. Zatrudnił się w jednym z krakowskich sklepów ze sprzętem sportowym, żeby mieć trochę grosza na planowaną wyprawę w Alpy. Za zarobione pieniądze kupował też wspinaczkowy sprzęt. Nie należał do klubu, ale miał kontakt z alpinistami, przed dwoma laty wybrał się już w grupie (również z Anią Pasek) w góry Sajany nad Bajkałem. Chciał iść w góry Kaukazu, ale matka pamiętała, że tam zginął kiedyś młodszy ksiądz z Nowego Targu, Marian Koprowski. Jadąc do Włoch, uspokajał: - Mamuś, to tak jak na Giewont... Gdy reszta grupy leciała samolotem, on z Anią Pasek jechał samochodem, żeby przywieźć na miejsce sprzęt. Wyjeżdżał w takim pośpiechu, że prawie nie zdążył pożegnać się z rodziną. Ale codziennie przysyłał do domu SMS-y. Ostatnią taką wiadomość od Kuby mama odebrała 1 lipca o 21.14: Jesteśmy w schronisku "Gonella" na 3.071 metrów. Pogoda się trochę popsuła, ale pojutrze na być ładna. Wtedy może wyjdziemy na szczyt. Całuski. Pomysłów na życie miał Kuba mnóstwo. Po studiach marzyła mu się platforma wiertnicza na Morzu Północnym, bo tam po dwóch tygodniach pracy miałby dwa tygodnie wolne i mógł realizować wyprawy. Planował, że zapisze się do GOPR-u. - Tyle rzeczy chciał ulepszyć, tyle obiecywał... - mówiła jego mama. (ASZ)

Artykuł udostępniony przez Dziennik Polski

 Polecamy


MEDISANA Świetlny Budzik z Radiem SAC
Cena: 379.00 zł brutto
Promocja:
165.00 zł brutto
 



MEDISANA Ultradźwiękowy Nawilżacz Powietrza Medibreeze
Cena: 299.00 zł brutto
Promocja:
219.00 zł brutto
 



MEDISANA Termometr FTC
Cena: 17.00 zł brutto
Promocja:
9.00 zł brutto
 



MEDISANA Poduszka RBO do masażu rolkowego
Cena: 434.99 zł brutto
Promocja:
229.00 zł brutto
 



MEDISANA Waga osobowa PSM z funkcjami analizy
Cena: 255.00 zł brutto
Promocja:
97.99 zł brutto
 


 

Oferta zawarta na stronie www.e-zakopane.info.pl nie jest ofertą handlową w myśl przepisów prawa handlowego. Ceny są cenami orientacyjnymi.

 

Copyright C 2005 e-Zakopane.info.pl