Zakopane Noclegi

  Noclegi
  Apartamenty
  Kwatery
  Pensjonaty
  Hotele
  Domki Letniskowe
  Ośrodki Wypoczynkowe
  Schroniska Młodzieżowe
  Schroniska Górskie
  O Zakopanem
  Historia
  Położenie
  TPN
  Ogłoszenia
  Urząd Miasta
  Przetargi
  Narty
  Wyciągi Narciarskie
  Szkoły Narciarskie
  Wypożyczalnie Sprzętu
  Przewodnik
  Apteki
  Banki
  Bankomaty
  Galerie
  Muzea
  Opieka Medyczna
  Policja
  Rozrywka i Gastronomia
  Stacje Paliw
  Ważne Telefony
  Okolice
  Białka Tatrzańska
  Bukowina Tatrzańska
  Kościelisko
  Poronin
  Bezpieczeństwo
  Zimowe Zagrożenia
  Wskazówki
  Warto Zabrać
  Pierwsza Pomoc
  Wzywanie Pomocy
  TOPR
  GOPR
  Galeria Zdjęć
  Galeria 1
  Galeria 2
  Galeria 3
  Galeria 4
  Meteorologia
  Wstęp
  Pogoda
  Groźby Natury
  Biometeorologia
  Serwisy Pogodowe

25 lipca 2007

Nawiązać do sukcesów

Rozmowa z Józefem Pawlikowskim, prezesem Porońca Poronin LKS Poroniec Poronin to klub, który aktualnie kojarzony jest z Józefem Pawlikowskim. Ten znany nie tylko na Podhalu przedsiębiorca budowlany piastuje w Porońcu funkcję prezesa, a także jest głównym sponsorem. - Panie Prezesie, za Pana pierwszym wejściem do klubu piłkarska drużyna omal nie awansowała na centralny szczebel rozgrywek, czy chce Pan powtórzyć wynik z lat 90., a może osiągnąć jeszcze coś więcej? - Tak naprawdę to mój pierwszy kontakt z Porońcem zdarzył się w 1989 roku i zaczął się wcale nie od piłki nożnej, ale od biegów narciarskich, które w młodości sam uprawiałem. Była to w zasadzie reaktywacja podupadającej sekcji. Wówczas odnową biegów w Porońcu zajęli się kończący karierę zawodniczą Andrzej Lańda z Joanną Wójcik. Później w 1994 roku przyszła kolej na awans drużyny piłkarskiej do VI ligi i 2. miejsce w jej rozgrywkach, niestety, niedające awansu. Chcemy ten wynik powtórzyć, to znaczy awansować do IV ligi. O wyższych ligach na razie nie myślimy. - Poprzedni sukces dokonał się siłami najlepszych zawodników podhalańskich, znacząco wspartych zaciężną armią znanych piłkarzy z Krakowa, czy zamierza Pan iść tą drogą? - Rzeczywiście w naszej IV-ligowej drużynie grało wielu znanych piłkarzy jak: Jerzy Zajda, Michał Wróbel, Marek Podsiadło czy Paweł Gościniak. Teraz zamierzamy oprzeć się na zawodnikach z Poronina lub z pobliskich miejscowości. Oczywiście, gdyby zaistniała taka potrzeba, to będziemy posiłkować się graczami z zewnątrz. Tak jak to było w przypadku obsady bramki w rundzie jesiennej A klasy, gdy naszych barw bronił Tomasz Rogala z Jaworzna. Na razie chcemy grać tym składem, który wywalczył awans do klasy okręgowej. Ostateczny wybór strategii pozostawiam trenerowi Maciejowi Ejsmondowi. - Czy zakłada Pan szybki awans do coraz wyższych lig? - Oczywiście chcielibyśmy ponownie znaleźć się w gronie IV-ligowców. Czy dokona się to już w najbliższych sezonach, czy zostanie odłożone w czasie, to już zależy od wielu spraw. Po pierwsze, czy nas będzie na to stać. Po drugie, czy piłkarze, którzy u nas grają, a także ci, którzy mieliby nas zasilić, będą prezentowali poziom gwarantujący awanse. Więcej będziemy wiedzieć po rundzie jesiennej w VI lidze. Jeżeli zaistnieje konieczność wsparcia zespołu, to oczywiście nie wykluczamy takich rozwiązań. - Czy Pan ma określony pogląd, co do poziomu wyszkolenia technicznego i taktycznego piłkarskiego narybku w podhalańskich drużynach, którzy w przyszłości mieliby zasilić na przykład Waszą drużynę? - Mówiąc szczerze, ja tymi sprawami się nie zajmuję. To jest kompetencja naszych trenerów, do których mam pełne zaufanie. Moim zadaniem jest tworzenie odpowiednich warunków do trenowania i udziału w rozgrywkach. - Tegoroczny awans do VI ligi dokonał się pod kierownictwem dwóch trenerów Wiesława Montski i Macieja Ejsmonda - byłych graczy Porońca, a w przypadku Ejsmonda także trenera poprzedniej drużyny, czy to sentyment zdecydował o powierzeniu im tej funkcji? - Co do trenera Ejsmonda to uważam, że sprawdził się w poprzedniej ekipie i oczywiście nie mogę mieć zastrzeżeń, co do rezultatów jego pracy na aktualnym etapie. W końcu 11 kolejnych zwycięstw i to najważniejsze 4-0 w Rabce potwierdza słuszność naszego wyboru. Z moich obserwacji wynika, że trener Ejsmond ma dobry kontakt z zawodnikami, atmosfera w zespole jest bardzo dobra, zawodnicy chętnie trenują, a to przecież jeden z warunków osiągania sukcesów. Nie mam też jakichś większych zastrzeżeń czy wręcz pretensji do trenera Montski, bo o jego odejściu zadecydowała sytuacja rodzinna. Musiał zmienić miejsce zamieszkania poza Podhale i stąd nasze rozstanie. Nie ukrywam jednak, że drużyna jesienią nie grała na skalę naszych oczekiwań. - W rozgrywkach A klasy głównym rywalem Porońca były Wierchy Rabka - drużyna innego znanego przedsiębiorcy budowlanego Stanisława Wojdyły, czy była to też rywalizacja Waszych firm? - Z mojej strony nie, a myślę także, że i ze strony pana Wojdyły rywalizacja sportowa nie była postrzegana jako rywalizacja firm. Wręcz odwrotnie, mogę powiedzieć, że łączy nas przyjaźń w dziedzinie biznesu, a jeżeli chodzi o emocje sportowe, to zdarzało się, że mecze oglądaliśmy w swoim towarzystwie. - Budowa piłkarskiej drużyny to jedna sprawa, tworzenie zaplecza do treningów czy meczów to drugi problem. Płyta remontowanego stadionu wygląda imponująco, czy to koniec inwestycji związanych z sekcją piłkarską. - Zaczęliśmy przed rokiem od remontu płyty boiska i jesteśmy zadowoleni z jej stanu. Mimo wszystko na jesieni nie będziemy jeszcze na niej grać. Może tylko zagramy jeden mecz na inaugurację VI ligi. Na pozostałe spotkania wynikające z kalendarza rozgrywek jako gospodarze będziemy korzystać z boisk COS-u. Do treningów korzystamy z boisk w Białym Dunajcu, Szaflarach czy też w Zakopanem. Kolejną naszą inwestycją będzie budynek klubowy. Jesteśmy na etapie kończenia projektu, a na wiosnę rozpoczniemy budowę. Będzie to obiekt mający spełniać wielorakie funkcje. Przede wszystkim mają w nim być pomieszczenia biurowe, mała salka do ćwiczeń, siłownia, kilka pokoi gościnnych. - Mówił Pan, że poza piłką nożną w sferze Pana zainteresowań są sporty zimowe, jak tu przedstawia się sytuacja. - Oczywiście Poroniec to także tradycja w sportach zimowych i my tę tradycję chcemy kultywować. Aktualnie w naszym klubie sportową postacią nr 1 jest skoczek Kamil Stoch. Mamy także sekcję kombinatorów norweskich, innych skoczków poza Kamilem Stochem i biegaczy. Ja osobiście zaangażowany jestem w działalność biegów narciarskich. Jestem członkiem zarządu PZN odpowiedzialnym właśnie za biegi narciarskie. Obie te dyscypliny - piłkę nożną i narciarstwo - traktujemy równorzędnie. - Utrzymanie klubu sportowego na przyzwoitym poziomie wymaga znaczących środków finansowych, jak to się ma w Pana klubie? - Otrzymujemy dotacje z budżetu gminy, pozyskujemy środki z TZN, no i oczywiście są tam pieniądze ode mnie. Nie są to jednak takie kwoty, jak się niektórym wydaje. Są to nieduże pieniądze, niemające znaczącego wpływu na finanse mojej firmy. Jeżeli chodzi o sekcję piłkarską, to zawodnicy mają status amatorski, bo do innego nie upoważnia ich klasa, w której grają. Zresztą nie mam sygnałów, aby ktokolwiek upominał się o jakąś zmianę. - Czy zaangażowanie Pana w sport to wyraz wdzięczności dla tej społeczności, z której Pan wyrósł, czy promocja Pana firmy? - Jest to promocja, ale nie mojej firmy tylko samej miejscowości Poronin. Znajduje to potwierdzenie i aprobatę ze strony władz gminy. Dla mieszkańców Poronina i okolicznych wiosek występy drużyny piłkarskiej to pewna forma rozrywki, miłego spędzania wolnego czasu, a dla młodzieży szansa na pozytywne spożytkowanie energii. Jeżeli chodzi o moją firmę, to jej funkcjonowanie całkowicie oddzielam od działalności sportowej. - Mówiło się, że inwestuje Pan w Poroniec, bo chce przejąć tereny pod swoje inwestycje, co Pan na to? - Nie wiem, skąd takie głosy, takie insynuacje. Może to psychologiczny syndrom zazdrości, nie wiem. Wiem natomiast, że w momencie objęcia przeze mnie funkcji prezesa Porońca zdecydowaliśmy, aby ten teren pozostał własnością gminy. Władze w klubach się zmieniają i nie chciałbym, aby ktokolwiek i kiedykolwiek wykorzystał swoją władzę w klubie do zbudowania na jego majątku swojej pozycji finansowej. Nie chciałbym, aby ten teren stał się przedmiotem nieczystych spekulacji. Procedury administracyjne pozbywania się własności gminnych są ściśle określone i nie tak łatwo jest je ominąć. Te argumenty zdecydowały, aby nie ustanawiać własności klubu na tym terenie. Wydaje się bardziej bezpieczny wariant własności gminy. (ZK)

Artykuł udostępniony przez Dziennik Polski

 Polecamy


MEDISANA Świetlny Budzik z Radiem SAC
Cena: 379.00 zł brutto
Promocja:
165.00 zł brutto
 



MEDISANA Ultradźwiękowy Nawilżacz Powietrza Medibreeze
Cena: 299.00 zł brutto
Promocja:
219.00 zł brutto
 



MEDISANA Termometr FTC
Cena: 17.00 zł brutto
Promocja:
9.00 zł brutto
 



MEDISANA Poduszka RBO do masażu rolkowego
Cena: 434.99 zł brutto
Promocja:
229.00 zł brutto
 



MEDISANA Waga osobowa PSM z funkcjami analizy
Cena: 255.00 zł brutto
Promocja:
97.99 zł brutto
 


 

Oferta zawarta na stronie www.e-zakopane.info.pl nie jest ofertą handlową w myśl przepisów prawa handlowego. Ceny są cenami orientacyjnymi.

 

Copyright C 2005 e-Zakopane.info.pl